Wednesday, May 2, 2012

Italy Diary. Part Two.

Włosi mają dość nietypowe usposobienie. Trudno ich porównać do jakiejkolwiek nacji, przekonasz się o tym od razu po przekroczeniu drzwi pierwszej lepszej włoskiej kawiarenki czy restauracji. Ale za nim to, jest więcej niż pewnym że, do owej kawiarenki czy restauracji przywiedzie cię aromat włoskiej kawy parzonej z niezwykłą pasją oraz wieloletnim rytuałem, zapach makaronowego makaronu lub/i makaron- co tak naprawdę przyprawia o mdłości wszystkich nie zjadaczy tych węglowodanów- bądź też wcześniej długo leżakująca butelka wybornego wina. Osobiście, należę do fanatyków "makarąą" i chęć zjedzenia tego dania "już, zaraz" była dla mnie priorytetem. Ale dość o jedzeniu... Pomimo braku przygotowania do podróży na miarę Cejrowskiego, wyczytałam gdzieś że, Włosi spędzają w samochodzie siedem lat życia a dwa z tych siedmiu na parkowaniu- gdzie popadnie, nawet na środku ulicy, przekonałam się o tym na własne oczy ;) Głośny sposób porozumiewania się, gestykulacja, szeroki uśmiech i modna kreacja- te cechy odznaczają Włochów w zatłoczonym tłumie turystów. I jeszcze otwartość, ale o tym kiedy indziej...


Dość duże zainteresowanie wzbudzili we mnie Afroamerykanie sprzedający, w zależności od pogody, różne rzeczy. W bardziej pochmurny dzień-parasolki, cieplejszy-okulary przeciwsłoneczne, a bez względu na pogodę- podróbki torebek od Chanel czy Versace... Gdy zrobiłam to zdjęcie ten Pan przeszył mnie groźnym wzrokiem i krzyknął " NO PHOTO!"-przyznam szczerze, przestraszyłam się i potulnie odpowiedziałam- "OKEY, SORRY"-idąc szybkim krokiem do przodu.


Monte Casino położone ponad 500 m n.p.m. było otulone gęstą mgłą kiedy wyjechaliśmy na szczyt góry. Nadało to iście sennego klimatu naszemu zwiedzaniu. Do tego, widok białych gołębi chodzących sobie swobodnie po marmurowych posadzkach i cudownie pozłacane kapliczki...


Fasada kościoła na wzgórzu – widziana z Dziedzińca Dobroczyńców



1 comment:

  1. Jestem pod wrażeniem jakie cudne zdjecia <3!

    ReplyDelete